Gosia, Michał & Tytus | Letnia sesja ślubna w lesie

Lato w tym roku rozpieściło (a nawet jeszcze trochę rozpieszcza) nas do granic wytrzymałości. Większość sesji udawało się nam robić zgodnie z planem, na bieżąco, bez ciągłego przekładania na później, bo pogoda, bo deszcz, bo wiatr… Tajemnicą nie jest chyba, że bardzo lubię to wieczorne, ciepłe, zachodzące powoli słońce. Takie które oplata swoim światłem fotografowane osoby, drzewa, liście. Lubię wykorzystywać je na swoich sesjach zwłaszcza jako światło kontrowe, czyli świecące z tyłu. Czasami nawet prosto w obiektyw i dodające swoistej magii na zdjęciach, wbrew podręcznikom i zasadom. ‚Lubię’, powiedziałem? Uwielbiam!

Gosia z Michałem od początku wiedzieli, że na ich sesji towarzyszyć im musi trzeci członek rodziny – Tytus. Był z nimi w dniu ich ślubu, kilka dni  wcześniej, na bulwarze nadmorskim w Gdyni. Przyjechał również na leśny spacer, podczas którego towarzyszyłem im… z aparatem oczywiście:) Miejsce nie ważne, najważniejsi oni i to co między nimi. Nie będę tutaj pisać ckliwych historyjek i wersów. Wszystko to chyba widać na zdjęciach więc dalsze słowa są zbędne, prawda?

Ostatnie wpisy