Patrycja i Szymon | Wesele w Gościńcu nad Wisłą | Knybawa

Burza po ciszy! Chciałbym żeby tak właśnie było tutaj, bo zaniedbany ten blog w tym roku strasznie. Jednak do wyboru miałem jedną z trzech rzeczy. Albo zaniedbanie klientów, „moich” Par Młodych, nie przyłożenie się do obróbki, zawalenie terminów – wiecie, że nie wchodziło to w grę! Mimo iż jeszcze dwa reportaże czekają na obróbkę i jeszcze jeden, ostatni ślub przede mną jutro to wiem na pewno, że zdążę ze wszystkim przed świętami, co zawsze jest najważniejszym deadlinem. Drugą opcją było zaniedbanie Piotrusia, którym opiekuję się na codzień, full time! Chyba mówić nie muszę, że tu też nie było takiej opcji? W tej sytuacji odpuścić musiałem nieco moją aktywność komputerowo-internetową. Publikowanie na blogu, Instagram i Facebook poszły na trzeci plan. Ale wracam, rozsądnie dzieląc czas pomiędzy sprawy ważne i mniej ważne.

Zacząłem wpis od „burzy”, bo to jedno ze wspomnień związanych ze ślubem Patrycji i Szymona. To ona poniekąd wyznaczyła rytm tego czerwcowego dnia, i to dzięki niej udało się zrobić jeden z moich ulubionych portretów pary młodej. Bo po burzy, jak zwykle, wyszło słońce… I to w jakim stylu! Uwielbiam totalnie ten klimat, ciemne chmury plus wychodzące zza nich ciepłe, pomarańczowe światło. Całość trwała może dziesięć minut. Wykorzystaliśmy je w pełni!

Patrycja z Szymonem od pierwszego naszego spotkania wiedzieli czego oczekują po zdjęciach, na czym im zależy i co jest dla nich ważne. I od tego pierwszego spotkania wiedziałem, że współpraca ułoży się idealnie, bo były to rzeczy, na które zawsze zwracam uwagę. Od klasycznych niepozowanych, typowo reporterskich ujęć z najważniejszych momentów, przez te teoretycznie mniej ważne momenty, które po jakimś czasie okazują się dużo ważniejsze, po zdjęcia pozowane z rodzicami czy „ukochaną babcią”, jak to Patrycja podkreślała kilkukrotnie. Po sesji narzeczeńskiej wiedziałem, że mam ze strony Państwa Młodych pełne zaufanie i w dniu ślubu będę mógł robić swoje – łapać momenty. A w zasadzie będziemy mogli, bo miałem, po raz kolejny w tym sezonie, przyjemność pracować w duecie z Miłoszem.

Drugim spotkaniem była właśnie sesja narzeczeńska, którą postanowiliśmy wspólnie wykonać w gdańskim Parku Reagana. Tym razem miałem okazję przekonać się, że oboje przed obiektywem czują się jak ryby w wodzie. Bardzo szybko przełamaliśmy pierwsze lody i zniknęły obawy, które towarzyszą większości osób, które pierwszy raz biorą udział w „profesjonalnej” sesji zdjęciowej. Wróć… nie nazywajmy tego sesją, zawsze staram się unikać tego słowa, mówię żeby traktować to po prostu jako czas spędzony w swoim i moim towarzystwie. Chcę, żeby zdjęcia powstały niejako przy okazji. To jeden z moich patentów na uzyskanie naturalnych zdjęć ślubnych. Sesja narzeczeńska jest wstępem do tego najważniejszego dnia, w którym nie zwraca się na mnie uwagi, jestem częścią wydarzeń i fotografuję je takimi jakie są.

A jakie były? Takie jak na zdjęciach 🙂 Mam nadzieję, że udało mi się oddać klimat tego dnia i zrobić z niego pamiątkę na lata. Na miejsce tych wydarzeń Patrycja z Szymonem wybrali kościół parafialny w Subkowach i jedno z moich ulubionych miejsc na wesele – Gościniec nad Wisłą w Knybawie. Dodając do tego chłopaków z zespołu RSR wiedziałem, że będzie co fotografować. I tak było – działo się. Mnóstwo prawdziwych i szczerych emocji, łzy, grzmoty i pioruny. Do zobaczenia, oby wkrótce!

Włosy Pani Młodej: Anna Murawiecka Salon Efekt | Make Up: Makeup Showroom by Ida Sokołowska | Suknia: Salon Madonna, Gdynia
Kwiaty/Dekoracje: Studio Gwiazdka | Oprawa muzyczna: Zespół Muzyczny RSR | Przyjęcie weselne: Gościniec nad Wisłą

fot. Filip Maniuk & Miłosz Fiałek

Ostatnie wpisy