Poranek z Helenką, Iwoną i Grzesiem | Domowa sesja rodzinna Gdańsk

Stało się! Planowałem, planowałem, ale zebrać się nie mogłem. Nie do końca wiedziałem, na której z moich stron powinienem dzielić się tego rodzaju fotografią. Prowadzenie dwóch blogów przez ostatnie miesiące było praktycznie nie możliwe. Ostatni wpis na filipmaniuk.com ma już ponad rok. Smuteczek, ale są inne priorytety. Ta strona, w pierwotnym zamyśle, miała skupiać się tylko i wyłącznie na fotografii ślubnej. Ale czymże jest fotografia ślubna jak nie fotografią rodzinną właśnie, prawda?

Zdjęcia rodzinne są czymś co już od dłuższego czasu siedzi mi w głowie. Wróć! Są one przecież moją codziennością. Od momentu przyjścia na świat Piotrusia fotografuję praktycznie codziennie. W zeszłym tygodniu zabrałem się za wybór zdjęć z jego pierwszych dwunastu miesięcy. Ile „materiału” musiałem przejrzeć, ile zdjęć w tym czasie zrobiłem sami możecie się domyślać :) Przeglądając je różne myśli chodziły mi po głowie, ale jedna przede wszystkim. Taka, że czas gna na prawdę szybko, a dzieci w tych pierwszych miesiącach i latach życia zmieniają się w przerażająco szybkim tempie. Poród, pierwszy oddech, pierwsze karmienie, powrót do domu, pierwszy spacer, pierwsze święta, pierwsze ‚mama’, pierwsze ‚tata’, pierwsza przespana noc, pierwsza podróż samochodem, pierwszy lot samolotem, pierwsze wakacje, pierwsza jesień, pierwszy ząb, pierwsza przeprowadzka, drugi ząb, pierwsze kroki, trzeci ząb, czwarty ząb, pierwsze urodziny… Bum! Kiedy!? Nie mam pojęcia. Sami tak pewnie macie, drodzy rodzice, co nie?

Ale wracając do tematu posta i zdjęć, które tu dzisiaj prezentuję. Od czasu do czasu robiłem tego typu sesje komercyjnie, ale przeważnie kończyły one tylko i wyłącznie u głównych ich odbiorców – osób fotografowanych. W ich albumach, na ich ścianach, regałach i dyskach twardych. A coś takiego sprawia mi autentyczną radość – fotografowanie codzienności. Nawet jeśli, tak jak z Iwoną i Grzesiem, umawiamy się na konkretną sesję (mimo wszystko pozowaną) to chcę aby sfotografowani przeze mnie wyglądali jakbym niewidzialny wszedł do ich sypialni w sobotę o 10 rano. Mama, tata, córka, pies. W swoim domu, tam gdzie dzieci czują się najbezpieczniej i zachowują naturalnie. Mała Hela jest jak ogień – biega, skacze, tańczy, śpiewa i przede wszystkim bardzo lubi dotykać aparatu. To trochę utrudniało sprawę, bo przecież to ona miała być na zdjęciach. To w końcu 15to miesięczne dziecko, znam to wszystko doskonale. Na szczęście po jakimś czasie przyzwyczaiła się już do tego, że kręcę się po domu i rozstawiam ich po kątach ;) A rodzice? Zobaczcie sami. Uśmiechy mówią chyba wszystko!

Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę złapać tę ich prawdziwą codzienność. Jeśli też chcielibyście dać się sfotografować w ten sposób – piszcie śmiało. Możemy umówić się na kawę u Was w domu, możemy pójść na spacer, w plener. Macie przemyślenia odnośnie tematów poruszanych powyżej – zapraszam do dyskusji w komentarzach!

sesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsksesja rodzinna gdańsk

Ostatnie wpisy