Sophie & Krzysztof | Plenerowy Ślub w parku | Quadrille Hotel, Gdynia

Początek września zeszłego roku, wypoczęty po krótki urlopie na Suwalszczyźnie przyjeżdżam po raz drugi w to fantastyczne miejsce. Byłem tu wcześniej zaledwie raz, na krótkim, intymnym ślubie cywilnym w parku. Wróciłem nie do końca wiedząc czego się spodziewać tym razem, bo czekało mnie „pełne” wesele. Gdzie goście będą siedzieć? Gdzie tańczyć? Kto był w Restauracji 'Biały Królik’ wie, że te pytania mogą być w pełni uzasadnione. Wesele na 80 osób, 6 osobowy band (No Names Coverband, polecam całym serduszkiem!<3), a przestrzenie przytulne i małe raczej. Tak przynajmniej zapamiętałem to z mojego pierwszego pobytu. Może to ten wszechobecny w hotelu i restauracji klimat Alicji w Krainie Czarów powoduje, że wszystko się magicznie zmniejsza i powiększa kiedy przychodzi taka potrzeba? Nagle okazało się, że za kolejnymi drzwiami pojawia się sala taneczna, która spokojnie pomieści wszystkich gości. Bo, jak się później okaże, parkiet przez dużą część wesela będzie wypełniony po brzegi. Ale ogień będzie nie tylko tam…

Bardzo lubię mieć tą komfortową sytuację kiedy zarówno przygotowania, ceremonia jak i wesele odbywają się w jednym miejscu. Samochód można postawić na parkingu i wsiąść do niego dopiero w nocy, wracając do domu. Nie pisałem chyba nigdy o tym, ale jedną z najbardziej stresujących dla mnie rzeczy w dniu ślubu są te wszystkie zmiany scenerii. Kończenie akcji w jednym miejscu i przenoszenie się w inne. Dom->dom, dom->kościół/urząd->sala weselna. Zapakować sprzęt do samochodu, wypakować się z niego podczas gdy Państwo Młodzi już ze swojego wysiadają. Ustawienie google maps, jeśli jadę gdzieś pierwszy raz… Ustalenie z kierowcą trasy przejazdu, żeby w razie korków nie ugrzęznąć gdzieś indziej niż Młoda Para. Horror! Dlatego właśnie cenię sobie kiedy ten stresujący mnie element zostaje wyeliminowany. Drugą sprawą jest fakt, że mam wtedy czas na spokojnie zrobić zdjęcia wprowadzające do całości materiału. Przygotowania sali weselnej, stołów, przyjazd gości, dekoracja miejsca ceremonii, zrobienie zdjęć detali. A oprócz tego rozmowa. Z Parą Młodą, z obsługą sali, ze świadkami czy rodzicami Państwa Młodych. Jak chyba każdy, w każdej pracy ja również potrzebuję rozgrzewki, żeby w tych najważniejszych momentach dnia być w rytmie i móc skupić się na obserwowaniu i dokumentowaniu wydarzeń.

O uroczystości i weselu nie chciałbym pisać zbyt wiele. Po pierwsze nie znam chyba aż tylu epitetów, a po drugie chciałbym, żeby to zdjęcia same mówiły za siebie. Po trzecie, nie mam przekonania, czy ktokolwiek czyta do końca to co tu zawsze piszę przy okazji publikowania nowych zdjęć (btw. zostawcie komentarz na fb lub ig jeśli tak ;)

Napiszę tylko w skrócie informacje, które zostaną mi w głowie na dłużej i które zapamiętam a propos tego dnia, ale dla czytających te raczej nie mają większego znaczenia ;)
– krótka pogawędka o snookerze z tatą Sophie, który pochodzi z Sheffield (a to jak wszyscy wiemy miejsce gdzie odbywają się co roku od 1977 mistrzostwa świata);
– tłumaczenie na angielski uroczystości zaślubin przez Konrada, świadka Pana Młodego, które okazało się hitem zwłaszcza wśród anglojęzycznej części sali;
– wedding spicze Sophie, Krzysztofa i przyjaciela Sophie!;
– wegańska opcja na danie główne – Brokuł! jako król talerza <3
– na wiolonczeli podczas ceremonii przepięknie zagrała Weronika (tutaj w duecie ze skrzypaczką – Magdą), którą poprzednio spotkałem na własnym ślubie ;)

Miłego oglądania!

Ostatnie wpisy

obejrzyj mnie...

Filip Maniuk
#: +48 509 49 66 49
@: info@filipmaniuk.com